s

łyk historii

j

łyk historii

Raz, dwa, trzy… i Ty pociągnij kawy łyk

Do kawy nie można mieć stosunku obojętnego, albowiem ten napój można albo kochać, albo wprost go nie cierpieć. Wiedzą o tym doskonale wszyscy – smakosze i amatorzy tego wyjątkowego napoju lecz także gro jego przeciwników. Bo też kawa jest ze wszech miar wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, tak, jak i narosłe wokół niej legendy, opowieści snute tu i ówdzie, stawiające sobie niełatwe zadanie wyjaśnienia jej popularności. Trudno jednakże dociec, na czym tak naprawdę polega jej fenomen –  czy na smaku, którego nie da się ująć słowami, czy aromacie i fascynującym zapachu, czy niezliczonych możliwościach jej serwowania, czy w końcu na całej atmosferze, która może towarzyszyć jej spożywaniu? Dla każdego z nas, kawoszy, picie kawy ma zapewne inny wymiar, bo też czasem jest to codzienny, poranny rytuał, pozwalający się obudzić i stanąć twardo na ziemi, czasem to chwila przerwy i relaksu w trakcie nużącego lub niezwykle intensywnego dnia, a jeszcze dla innych sposobność do skubnięcia czegoś słodkiego. Bo też kawa kocha towarzystwo puszystych ciast i dorodnych babeczek, co wielu z nas doprawdy w niezwykły sposób umie wykorzystać. Bez względu jednak na to, czy pijamy małą czarną, jak noc, czy z mleczkiem lub pianką, słodką czy szatańsko gorzką, jedno jest pewne – my, „uwielbiacze” kawy nie wyobrażamy sobie, aby na stałe zniknęła z naszych kubków i filiżanek, a imię jej możemy odmieniać i pieścić się nim w nieskończoność – kawa, kawka, kawusia, kawunia…

Łyk historii, kapka legendy

Twoja kawa, po którą wyciągasz rękę każdego dnia ma swoją niezwykłą historię, tak niezwykłą, że czasem trudno wybrać najlepszą jej wersję. W co chcesz wierzyć? Czy w opowieść o starym pasterzu pasącym kozy na bezkresnych łąkach, który zupełnie przez przypadek poznał moc małych ziaren, czy może w legendę o szejku Omarze i jego rajskim ptaku, za sprawą którego dzikie pnącza kawy oplotły okna tego słynnego lekarza? A może o opatrzności bożej, dzięki której dziś możesz raczyć się tym cudnym płynem? Legend próbujących przybliżyć nam zagadkę popularności kawy jest kilka, każda ma swój czar i urok i zapewne w każdej jest jakieś ziarnko prawdy. Co więcej, potrafią one ożywić naszą wyobraźnię i sprawić, że smolisty napój stanie się jeszcze bardziej intrygujący i bliski naszym sercom. Gdyby jednak chcieć porzucić mity i legendy i choć na chwilę przenieść się na karty ksiąg historycznych, można dowiedzieć się, że początki kawy sięgają XI wieku, jej kolebką jest Etiopia, a pierwszą krainą, która miała szczęście poznać jej smak – Persja. Kawa zyskała miano „nowego wina Islamu” i swoją nazwę, pod którą egzystuje do dziś, kawa, czyli qahwah. Nim powędrowała w dalsze zakątki świata minęło sporo czasu, dopiero wiek XV i XVI przyniósł jej smak mieszkańcom kolejnych rejonów świata – Azji Mniejszej, Syrii, Egiptu, Europy. I tak, powoli kawa zaczęła podbijać serca kolejnych narodów, aż dotarła do naszych kuchni, filiżanek i kubków…smakowych.

Kraj kawą płynący

Nie od razu Polacy pokochali kawę, wielu z nich nie uznawało jej smaku za godny uwagi, a zewsząd dobiegały głosy krytykujące również jej wpływ na zdrowie, wielu bowiem było przekonanych, że jest ona wyjątkowo szkodliwa. W obronie napoju stanął Jan III Sobieski, któremu kawa bardzo smakowała. Dopiero przełom wieków XVII i XVIII stał się momentem, w którym można zauważyć powolną ekspansję kawy w naszym kraju. Co ważne, to właśnie w Gdańsku narodziła się moda na kawę, tu zaczęły powstawać także pijalnie napoju zwane kafehauzami i stąd kawa zaczęła rozpowszechniać się na pozostałą część kraju. Na początku XVIII wieku Gdańsk stał się „posiadaczem” pierwszej polskiej kawiarni, której założycielem był Antoni Momber. Ten wyjątkowo urokliwy lokal stał się miejscem spotkań raczącej się kawą elity. Warto bowiem wspomnieć, że początkowo czarny napój był popularny jedynie w wyższych kręgach, dopiero powoli i stopniowo kawa zaczęła wkraczać również pomiędzy resztę społeczeństwa. Warszawa czekała na swój kawiarniany lokal do 1724 roku, kiedy to Henri Duval otworzył pierwszą kawiarnię, miejsce, gdzie zaczęto serwować ten niebiański napój. Na dalszy rozkwit tego rodzaju inicjatywy nie trzeba było czekać zbyt długo, lokale rosły jak przysłowiowe grzyby po deszczu, by pod koniec wieku zasilić miasto w kilkadziesiąt takich miejsc, gdzie można było napić się kawy. Co ciekawe, podbiła ona serca warszawiaków niemal natychmiast, co potwierdzają liczby – w 1844 roku w Warszawie można było skosztować kawę w 180 kawiarniach, podczas gdy Kraków mógł poszczycić się posiadaniem jedynie około 50 lokali!

Dobra kawa – kwestia gustu?

Ilu kawoszy tyle preferencji – to prawda stara, jak świat. Jednak prawdziwy koneser doceni jakość ziarna, sposób wypalania, przyrządzania, a także podania, wszystko to ma bowiem niebagatelne znaczenie.

Wyobraź sobie zatem, że podajemy Ci kawę wyjątkową, doskonałej jakości, przygotowaną z sercem, której smak i zapach przenoszą Cię tam, gdzie zawsze chciałeś/aś być. Zamykasz oczy, a zanim pociągniesz łyk ożywczego napoju, czujesz niepowtarzalny zapach i już wiesz, że czekają Cię chwile, dla których warto wstać… choćby naprawdę bardzo wcześnie…

Post a Comment